Odwiedziny w hodowli

Do napisania tego postu zmobilizowała mnie wiadomość od zaprzyjaźnionego hodowcy, który pierwszy raz walczył po 18 latach prowadzenia hodowli z chorobą zwaną parwowirozą.
Często szukając hodowli przed nabyciem maluszka na grupach słyszymy wypowiedzi grypowiczów..” jedź do hodowli sprawdź, w jakich warunkach, żyje mama i maluszki „..Jak hodowca wyjaśnia nabywcy, że nie można zwiedzać hodowli jak maluszki są nieszczepione, to część klientów rezygnuje z zakupu, bo uważa, że na pewno hodowca ma cos do ukrycia. Oczywiście maja do tego prawo. Jednak chciałabym naświetlić wszystkim, co to jest parwowiroza.
Parwowiroza to ciężkie wirusowe zapalenie jelit i jest bardzo niebezpieczną, bo trudną do wyleczenia chorobą wywoływaną u psów przez wirus CPV-2.
W zasadzie nie ma leków przeciw wirusom – można podać surowicę, ( której prawie w ogóle w Polsce nie ma) , jednak jest to sensowne tylko przez pierwsze 3 dni choroby i nieco łagodzi jej przebieg – to istotny jest fakt, iż organizm psa, który musi samodzielnie zwalczyć wirusy, jednocześnie błyskawicznie, w widoczny nawet dla laika sposób, ulega znacznemu osłabieniu. Dlatego choroba ta zbiera bardzo poważne żniwo wśród zwierząt, które na nią zapadły – śmiertelność sięga 70%, a czasem nawet 90%.
Objawami parwowirozy są:
bardzo wysoka lub niepokojąco niska temperatura ciała
apatia,
posmutnienie i brak energii
zanik apetytu i niechęć do picia wody
odwodnienie i gwałtowny spadek masy ciała
wymioty
intensywne, wodniste lub krwiste biegunki
bolesność powłok brzusznych
przelewanie się płynów w brzuchu zwierzęcia
tzw. podkasany, czyli podciągnięty do góry brzuch
obniżona kurczliwość mięśni
przyspieszony oddech
charakterystyczny zapach
Więc wiemy już z opowieści i osób, które doświadczyły tej choroby u swoich psów, że psy umierają w okropnych męczarniach.
Jak mogą zarazić się psy?
Źródłem choroby może być kontakt naszego pupila z kałem, śliną, moczem lub wymiocinami zarażonych pobratymców, a nawet wypicie wody z kałuży, w której deszcz mocno rozmył pozostałości po innych psach. Twój podopieczny może się zarazić także liżąc ręce, którymi głaskałeś chorego psa lub w kontakcie z dywanem, butami czy odzieżą, na których może przebywać wirus.
Tak moi drodzy nabywcy, to Wy zwiedzając hodowlę nieświadomie możecie przynieść na butach, odzieży ta chorobę.
Ja w swojej hodowli nawet nie pozwalam sobie na jeżdżenie na szczepienia z maluchami, gdyż wiadomym jest, że gabinety weterynaryjne sa największym siedliskiem wirusów i bakterii. Wolę zapłacić więcej za szczepienia, ale weterynarz przyjeżdża do hodowli na przeglądy weterynaryjne i szczepienia. Starając się swoja ciężka pracą, codzienna dezynfekcją hodowli, dbaniem o dobro swojego stada i maluchów pozwolić sobie na zwiedzanie hodowli? Nigdy! I nie pozwalam na to od chwili jak kilka lat temu przyjechał nabywca obejrzeć hodowlę i maluszki i stwierdził..” Jest Pani dziś 3 hodowlą, która dziś odwiedziłem..”
Drodzy Państwo aż strach pomyśleć czy taki nabywca w ciągu dnia nie zwiedzał pseudohodowli i mógł mi przynieś tą straszna chorobę do hodowli.
Ja się nie martwię tym, że nabywca rezygnuje z zakupu jak nie wpuszczę go na teren hodowli. Dla mnie to nabywca, przez którego przemawia egoizm”, Bo on musi zwiedzić” nie licząc się z możliwej konsekwencji takiej wizyty. To ja, jako opiekun mam myśleć, aby swoim psom zapewnić bezpieczeństwo i aby każdy nabywca, który doceni moje starania otrzymał zdrowego malucha.
Mamy dziś XXI w prowadzę stronę hodowlaną, stronę fb, gdzie są setki zdjęć i filmów z życia hodowli, są opinie zadowolonych klientów na stronach, jest możliwość zobaczenia maluszka online. Bez konieczności traktowania hodowli jak muzeum.
Myślę, że ten bardzo krótki opis i zdjęcia tej strasznej choroby przybliży Państwu moje stanowisko, co do zwiedzania hodowli przed odbiorem maluszka.
Scroll to Top